Koń trojański - trojan
Któż nie zna historii mitologicznego konia trojańskiego. O ile tutaj wszystko zaczęło się od kobiety, a zakończyło na podstępie w postaci owego konia o tyle w przypadku informatyki hasło "koń trojański" związane jest nie tyle z kobietą, co z nieostrożnością i brakiem odpowiedniej profilaktyki.
O co chodzi? Koń trojański to program, którego wolimy na naszym komputerze nie odnaleźć przypadkiem. Z prostego powodu, jest on złośliwym oprogramowaniem, które podszywając się pod program przydatny dla użytkownika wyrządza mu szkodę. Nie tylko może owy koń trojański uczynić pracę na komputerze niemożliwą poprzez wyłączanie ekranu czy też ciągłe wysuwanie szuflady na płyty CD i DVD, ale także może ukraść nasze dane. Jest to już nieco poważniejszy problem, jak łatwo się zorientować. W porównaniu do kradzieży hasła do konta i jego numeru utrudnianie działania programowi antywirusowemu wydaje się błachostką.
Konie trojańskie biorą się natomiast z nieostrożnego korzystania z Internetu. Najłatwiej takowego samodzielnie sobie rozpakować poprzez pobieranie załączników z poczty internetowej, których pochodzenia nie jesteśmy pewni. Przede wszystkim trzeba pamiętać o profilaktyce- to znaczy działać zanim złapiemy owego konia; posiadanie programów antytrojańskich czy firewalla - zapory - wydaje się oczywiste.